| Terapia, terapia i terapia |
| sobota, 18 września 2010 19:03 |
|
Minęły dwa tygodnie odkąd Dareczek ma terapię w domu prowadzoną przez CDiT. Jestem pod wrażeniem profesjonalizmu jakim Ośrodek objął małego. Teraz widzę na własne oczy pracę z dzieckiem autystycznym, którą znałam tylko z książek. Indywidualny program dopasowany do umiejętności Dareczka prowadzony przez pełną zaangażowania panią Agnieszkę. Dzień mojego dziecka jest poprostu pełen ciężkiej pracy wykonywanej przez niego całym sercem i z uśmiechem na ustach. Rano biegnie do przedszkola w podskokach. Wszyskie zajęcia sprawiają mu dużo radości. Najwięcej chyba dogoterapia i muzykoterapia. Gdy po niego przychodzę wychodzi z sali zawsze uśmiechnięty i z entuzjazmem żegna się z wszystkimi Paniami. Potem do domku, szybki i syty obiadek, jakaś mała wojna z siostrą i przychodzi Aga - jak mawia Dareczek. Szybciutko biegnie do pokoju i siada na stołeczek. Spędza trzy intensywne godziny terapii. Po prostu wszysko z wielkim zaangażowaniem. A potem się bawi - normalnie jak zdrowe dziecko - klocki, samochody itp :))) No trochę przesadziłam, ale w ogóle sie tak bawi, co jeszcze niedawno było niedopomyślenia. Dzisiaj dzwonimy do babci i Dareczek woła do telefonu juz nie "bacia" tylko "babcia" z mocno przesadzonym akcentem na drugie "b" ... A babcia? - no szok:)) I ubaw mam jeszcze z jego "nie chcę tego" (zamiast " nie ce tego"") - bo po prostu wkłada w to tyle entuzjazmu!!! I nie ważne, że wieczorami wyję do księżyca,martwiąc się, że nie mam z czego opłacić następnego miesiąca terapi lub za co kupić leki. To ciężar tak dobijający, że w samotności naprawdę nie potrafię znaleźć jasnego światełka. Ale gdy budzi się nowy dzionek i Dareczek woła głośno i z radością "dzień dobry" wiem, że muszę walczyć bo On się nie poddaje. I nie wolno mi Go zawieść. Dziękuję jeszcze raz wszyskim, którzy pomagają mi przetwać złe chwile. Reniu, dziękuję jeszcze raz za pomoc, że potaficie odłożyć swoje plany by tylko moje dziecko mogło mieć większą szansę na lepsze życie:)) |